Gdy umiera artysta, w popularnym przekazie pojawiają się dwa skrajne mity. Pierwszy – że „twórczość po prostu zostaje”, a rodzina nie ma z nią nic wspólnego. Drugi – że spadkobiercy automatycznie inkasują wszystkie tantiemy, a wytwórnie i platformy streamingowe „same się rozliczą”. Rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana, a w rodzinie Rusowiczów – w której obie kluczowe postacie polskiego big-beatu, Ada Rusowicz i Wojciech Korda, już nie żyją – te zagadnienia są szczególnie żywe. Ten artykuł nie jest poradą prawną w konkretnej sprawie, ale praktycznym przewodnikiem dla każdego, kto chce zrozumieć, jak w Polsce wygląda dziedziczenie praw autorskich po muzyku.

Dwa rodzaje praw autorskich – tylko jedne są dziedziczone

Polskie prawo, opierając się na ustawie z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, dzieli prawa twórcy na dwie zupełnie różne kategorie. To rozróżnienie jest kluczowe, bo właśnie wokół niego pojawia się najwięcej nieporozumień.

Autorskie prawa osobiste chronią więź twórcy z jego dziełem – prawo do tego, by być wskazanym jako autor, prawo do nienaruszalności treści i formy utworu, prawo do decydowania o pierwszym udostępnieniu. Te prawa są niezbywalne i nigdy nie wygasają, ale nie podlegają dziedziczeniu. Po śmierci twórcy bliscy mogą jedynie wykonywać ochronę tych praw – na przykład sprzeciwiać się temu, by ktoś przerabiał piosenkę nie do poznania i podpisywał ją nazwiskiem zmarłego.

Autorskie prawa majątkowe to z kolei prawo do korzystania z utworu, rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji i pobierania wynagrodzenia. To one – i tylko one – wchodzą do spadku. To z nich płyną tantiemy, opłaty licencyjne za użycie piosenki w filmie, zgody na wydania kompilacji, a obecnie także wpływy ze streamingu.

Praktyczne tłumaczenie: jeśli ktoś po śmierci wokalisty wyda jego pirackie składanki podpisując je swoim nazwiskiem, mamy do czynienia z dwoma naruszeniami naraz – naruszeniem praw osobistych (sprawa autorstwa) i majątkowych (korzystanie bez zgody). Z pierwszą sprawą do sądu może iść rodzina, z drugą – spadkobiercy, którzy formalnie odziedziczyli prawa majątkowe.

Jak długo trwają prawa majątkowe? Reguła 70 lat

Zasada ogólna jest prosta: autorskie prawa majątkowe wygasają z upływem 70 lat od śmierci twórcy. Czas liczy się w latach pełnych, od 1 stycznia roku następującego po śmierci. Czyli jeśli twórca zmarł w 2023 roku, prawa majątkowe do jego utworów wygasną 31 grudnia 2093 roku.

Przy utworach współautorskich – a piosenka z muzyką jednego autora i tekstem innego jest klasycznym przykładem – siedemdziesięcioletni termin liczy się od śmierci tego ze współtwórców, który przeżył pozostałych. Po wygaśnięciu praw utwór trafia do domeny publicznej: można go wówczas swobodnie wykonywać, nagrywać i wydawać bez pytania o zgodę i bez płacenia tantiem za samą kompozycję.

Tu pojawia się ważny niuans, którego nawet ludzie z branży muzycznej często nie znają.

Prawa wykonawcy – odrębna kategoria, inny zegar

Obok praw autorskich (do utworu jako kompozycji i tekstu) istnieją tak zwane prawa pokrewne, w tym prawa artysty wykonawcy. Wokalista wykonujący piosenkę, która została napisana przez kogoś innego, nie ma praw autorskich do utworu, ale ma własne prawa do swojego wykonania. To dwa zupełnie odrębne uprawnienia.

Prawa do artystycznych wykonań trwają co do zasady 50 lat od wykonania lub jego utrwalenia. Jednak na mocy dyrektywy unijnej 2011/77/UE w odniesieniu do wykonań utrwalonych na fonogramach okres ten wydłużono do 70 lat od pierwszej publikacji nagrania. Producent fonogramu (czyli wytwórnia odpowiadająca za nagranie) również ma swoje prawa pokrewne, trwające 70 lat od publikacji.

Konsekwencja praktyczna jest taka: nawet gdyby prawa autorskie do samej piosenki dawno wygasły, wciąż mogą obowiązywać prawa do konkretnego nagrania konkretnego wykonawcy. Można nagrać własną wersję utworu z lat 60., do którego prawa autorskie już wygasły – ale nie można po prostu wyciąć fragmentu oryginalnej płyty Niebiesko-Czarnych i wydać go pod swoją marką bez uzyskania zgód.

Kto dziedziczy i w jakich proporcjach?

Jeśli twórca pozostawił testament, sprawa jest stosunkowo prosta – majątek (w tym prawa autorskie) trafia do osób w nim wskazanych. Coraz częściej artyści korzystają też z zapisu windykacyjnego – instytucji wprowadzonej do polskiego prawa w 2011 roku, która pozwala konkretnemu spadkobiercy przekazać konkretny składnik majątku, na przykład wyłącznie prawa autorskie do określonych utworów. Zapis windykacyjny musi być zawarty w testamencie sporządzonym w formie aktu notarialnego.

Przy dziedziczeniu ustawowym (gdy nie ma testamentu) prawa autorskie majątkowe dziedziczą krewni na ogólnych zasadach Kodeksu cywilnego. W pierwszej kolejności – w częściach równych – małżonek i dzieci zmarłego, przy czym udział małżonka nie może być mniejszy niż jedna czwarta. Jeśli któreś z dzieci zmarło wcześniej niż spadkodawca, w jego miejsce wstępują jego dzieci (wnuki spadkodawcy).

Ważne: prawa autorskie majątkowe można dziedziczyć w sposób bardzo elastyczny. Można podzielić poszczególne uprawnienia między różnych spadkobierców – na przykład wskazać, że jednej osobie przypada prawo do tantiem, a drugiej prawo do decydowania o wykorzystaniu utworów w nowych projektach. Można też przekazać uprawnienia tylko do pewnych pól eksploatacji. W praktyce takie podziały bywają jednak źródłem konfliktów i wymagają precyzyjnego sformułowania w testamencie.

ZAiKS, STOART, SAWP – co robi spadkobierca po śmierci twórcy

W Polsce zbiorowym zarządem prawami autorskimi i pokrewnymi zajmuje się kilka organizacji: ZAiKS (autorzy słów i muzyki), STOART i SAWP (artyści wykonawcy), ZPAV (producenci fonogramów). Dla rodzin muzyków pierwsze spotkanie z formalnościami zwykle zaczyna się od którejś z nich.

Procedura w ZAiKS-ie wymaga przede wszystkim potwierdzenia, że jest się rzeczywiście spadkobiercą. Konieczne jest prawomocne postanowienie sądu o stwierdzeniu nabycia spadku albo akt poświadczenia dziedziczenia sporządzony przez notariusza. Bez jednego z tych dokumentów organizacja zbiorowego zarządzania nie wypłaci tantiem ani nie pozwoli decydować o wykorzystaniu utworów. Dopóki sprawa spadkowa nie zostanie zakończona, środki czekają na koncie zmarłego.

W praktyce w rodzinach artystów cały proces wygląda zwykle tak: po pogrzebie najbliżsi udają się do notariusza lub do sądu rejonowego właściwego dla ostatniego miejsca zamieszkania zmarłego, uzyskują dokument potwierdzający dziedziczenie, następnie zgłaszają się do ZAiKS-u i innych organizacji z wnioskiem o aktualizację danych. Dopiero wtedy zaczyna płynąć strumień wypłat.

Warto pamiętać, że spadek to także długi i zobowiązania – jeśli artysta miał zaległe umowy, kredyty albo niezamknięte sprawy podatkowe, te również wchodzą do masy spadkowej. Decyzja o przyjęciu spadku wprost, z dobrodziejstwem inwentarza albo o jego odrzuceniu powinna być przemyślana, szczególnie gdy sytuacja majątkowa zmarłego była niejasna. Termin na taką decyzję jest ograniczony i mija sześć miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swojego powołania.

Spory rodzinne – dlaczego dorobek artysty bywa zarzewiem konfliktu

Dorobek artystyczny ma jedną cechę, która odróżnia go od mieszkania, samochodu czy lokat – jest źródłem dochodu jeszcze przez kilkadziesiąt lat po śmierci twórcy. To z jednej strony bezpieczeństwo dla bliskich, z drugiej – pole minowe konfliktów. W mediach raz po raz pojawiają się informacje o rodzinach znanych muzyków, które po latach toczą spory o tantiemy i prawa do decydowania o nowych wydaniach.

Najczęstsze osie konfliktów to:

  • Sukcesywne małżeństwa twórcy. Dzieci z pierwszego małżeństwa, dzieci z drugiego małżeństwa i obecny współmałżonek mogą mieć rozbieżne interesy. Bez testamentu dziedziczenie ustawowe nie zawsze odpowiada temu, czego twórca by sobie życzył.
  • Decyzje o wykorzystaniu utworów. Jeden spadkobierca chce udzielić licencji na użycie piosenki w reklamie, inny uważa to za sprzeniewierzenie pamięci zmarłego.
  • Niejasności co do tego, kto faktycznie był twórcą. Przy zespołach z lat 60. i 70. linie autorskie nie zawsze były jasno zaznaczane, a metryki utworów w ZAiKS-ie bywają niekompletne.
  • Prawa do wizerunku i dóbr osobistych. Wykorzystanie zdjęć, nagrań archiwalnych, nazwiska zmarłego w celach komercyjnych to osobny obszar, w którym także może dochodzić do nadużyć.

W takich sytuacjach pomoc prawnika specjalizującego się w sprawach spadkowych jest niemal niezbędna. Doświadczona kancelaria prowadząca sprawy spadkowe potrafi nie tylko poprowadzić formalne postępowanie, ale i ocenić, czy w danej sprawie nie warto zawalczyć o zachowek, podważyć testament albo wystąpić z roszczeniem o dział spadku obejmujący prawa autorskie.

Cyfrowa spuścizna – nowe wyzwanie

Coraz większą rolę odgrywa tak zwana spuścizna cyfrowa: konta na platformach streamingowych, w mediach społecznościowych, w serwisach typu YouTube, w sklepach z muzyką. Większość z tych usług to amerykańskie korporacje, które mają własne procedury dotyczące zmarłych użytkowników. Polski akt poświadczenia dziedziczenia często wymaga tłumaczenia przysięgłego na angielski i przejścia przez wewnętrzne ścieżki obsługi (Google Inactive Account Manager, Meta Memorialization, Apple Digital Legacy).

Dla spadkobierców muzyka, który publikował swoją twórczość na takich platformach, ta sfera bywa najtrudniejsza. Nie ma jednego ZAiKS-u, do którego można pójść z dokumentami – każdy serwis ma swoje formularze, terminy odpowiedzi i własne zasady wypłaty zaległych środków. Tym ważniejsze staje się, by artyści za życia robili „mapę cyfrowych aktywów” i pozostawiali bliskim choćby listę kont i informację, gdzie szukać haseł.

O czym pamiętać – krótkie podsumowanie

Dziedziczenie po artyście to nie tylko kwestia mieszkania i oszczędności. To także pakiet bardzo specyficznych praw, które żyją własnym życiem przez dekady i potrafią przynosić dochody długo po pogrzebie. Trzy rzeczy, o których warto pamiętać:

Po pierwsze – nie wszystko, co kojarzy się z twórczością zmarłego, dziedziczy się tak samo. Prawa majątkowe – tak. Prawa osobiste – nie, ale są chronione. Prawa do artystycznych wykonań i fonogramów – tak, ale w innych terminach.

Po drugie – bez postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku albo notarialnego aktu poświadczenia dziedziczenia żadna organizacja zbiorowego zarządzania nie wypłaci tantiem. To pierwszy krok w każdej sprawie spadkowej po twórcy.

Po trzecie – testament i ewentualny zapis windykacyjny to najlepszy sposób, by uniknąć konfliktów rodzinnych. W przypadku artystów, którzy mają dorobek wart milionów złotych w perspektywie dekad, brak testamentu to przepis na wieloletnie spory.

Twórczość polskich big-bitowych legend – Ady Rusowicz, Wojciecha Kordy i wielu innych – wciąż żyje. Niesie wartość emocjonalną dla fanów, ale też konkretną, mierzalną wartość majątkową, która podlega dziedziczeniu. Zrozumienie reguł, które tym rządzą, jest pierwszym krokiem do tego, by spuścizna była chroniona, a wola twórcy – respektowana.


Niniejszy artykuł ma charakter wyłącznie informacyjny i nie stanowi porady prawnej. W konkretnych sprawach spadkowych warto skonsultować się z radcą prawnym lub adwokatem specjalizującym się w prawie spadkowym i prawie autorskim.